Jeszcze nie tak dawno po wsiach Podkarpacia „lało się światło”. W domach unosił się zapach naturalnego, pszczelego wosku – nie stearyny ani parafiny, lecz szlachetnego surowca, który od wieków towarzyszył ludziom w najważniejszych chwilach życia. W miejscowej gwarze „lanie światła” oznaczało po prostu wyrabianie świec.

Szczególne znaczenie miały gromnice – żółtawe, delikatnie pachnące miodem świece z czystego wosku. Obecne w każdym domu, dawały poczucie bezpieczeństwa podczas burz, a jednocześnie były symbolem ostatecznym – wkładano je w dłonie umierających jako znak Chrystusa, Światła świata.

Dziś ta tradycja niemal zanikła, lecz wciąż są miejsca, gdzie dawne rzemiosło żyje i ma się dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *